Sztuka uwodzenia

Czy ja jestem jakimiś wielkim uwodzicielem? Kimś podobnym do Don Juna albo Casanovy? Pewnie, że nie! Chyba nie mam takich predyspozycji. Mimo to nie narzekam. Można powiedzieć, że moja praca stymuluje moje życie towarzyskie.

Zapewne teraz rozmyślacie cóż to za praca. Nie jestem szpiegiem, tak jak James Bond. Jestem po prostu… magazynierem! Cóż w tym takiego zniewalającego? Otóż szybko przekonałem się, że są rzeczy, które z pozoru niewinne, potrafią silnie działać na kobiety. Jeśli ma się pod opieką magazyn, w którym poukładane są materace, to efekt tego może być zgoła nieoczekiwany. Wprawdzie towar mamy zapakowany, więc większość jest w foliach i papierze. Zawsze jednak część ulegnie uszkodzeniu. Takie materace nie trafiają już do odbiorcy, tylko leżą pod ścianą. Bywa tak, że trzeba do tego magazynu wejść z ładną koleżanką. Nie każda ulega takiej sytuacyjnej sugestii, ale trudno ukryć, że na niektóre to działa. Nie chcę przez to powiedzieć nic złego o kobietach. Broń Boże! Jednak wiele z nich, zwłaszcza, gdy żyją w nieudanych małżeństwach, lubi taką niezobowiązującą chwilę zapomnienia w magazynie z materacami. Niczego nie usprawiedliwiam, niczego nie tłumaczę. Ja tylko opisuję fakty.

May 5, 2009 w rozrywka

Tagi: , ,